Co mi dało wyjście z plecakiem?

Trudno mi było wrócić do tej Polski. Naprawdę. Nie było mnie, co prawda tylko trzy miesiące, ale powrót był naprawdę cholernie trudny! Ale zawsze jest taki czas, że wracać należy. Nie chce włóczyć się bez celu, więc czasem wrócić wypada.

Minęły już ponad dwa tygodnie odkąd wróciłam do kraju i zaczęłam swoje życia od nowa układać. Studia drugiego stopnia, praca, którą już prawie mam w kieszeni i mnóstwo nowych planów, mnóstwo naprawdę!

44128924_1976773152414343_7213228832956874752_o

Co mi dało podróżowanie? Tak podsumowując wszystkie moje wypady.  Jakie są plusy?

  1. Odkryłam, że sobie radzę generalnie, nawet całkiem nieźle!

No wiecie… Kiedyś to ja myślałam, że ja nigdy nigdzie nie pojadę. W ogóle, że za bardzo nieśmiała jestem, że skąd ja pieniądze wezmę, że to może być niebezpiecznie, skąd ja kompana do podróży, no bo tak samej, no bo kiedy, nie ma kiedy, a mogłabym se coś kupić zamiast biletu lotniczego… No takich tam mnóstwo. Znacie?

A tu się okazało, że na lotnisku się nie zgubię, że mój angielski całkiem taki komunikatywny, nie tak jak myślałam. Do tego, oo umiem planować koszty podróży, planować podróż, ojeeej…

2. Przestałam się bać.

Tak, przestałam! Odkryłam w sobie nieokiełznane pokłady odwagi. Kiedyś dla mnie wyczynem było się o coś spytać 😛 Zobaczyłam, że jak się zgubię to mam Google Maps, język lub tak po prostu jakoś się znajduje. A przepraszam, ja się czasem nawet lubię zgubić, zwłaszcza w tych znanych, turystycznych miastach… Wtedy jest szansa zobaczyć jak się tam żyje, a nie to co cała infrastruktura turystyczna ma do pokazania!

3. Dało mi ukojenie.

No wyrwało mnie z marazmu. Pomogło po załamaniu. Kiedy wydawało się, że moje życie leży i kwiczy, okazało się też, że jakieś te takie złe doświadczenia mnie nie zabiły. Ba! Okazało się, że moje nogi wciąż miały siłę chodzić, umysł potrafił dość jasno myśleć, plecy miały siłę dźwigać! Świetna sprawa. Polecam na otrząśnięcie ze wszystkiego!

4. Pokazało jak życie jest proste.

Serio, ja codziennie kombinuje ile się da, tak se utrudniam. A tak w podróży to widzę. Co mi do szczęścia potrzeba? Pożywienie, jakieś miejsce do spania i czasem jakiś ktoś z kim można pogadać. Niekoniecznie jakiś towarzysz podróży, ale też ktoś napotkany tam, gdzieś. Serio. Codzienność przynosi w trasie tyle przygód, że serio, nic więcej nie jest mi potrzebne do życia. A jakoś jak za długo się siedzi w domu to zapomina się o tym, a warto pamiętać, by za bardzo nie komplikować!

5. Zobaczyłam, że jak się chce to można.

Wiem, że to brzmi banalnie. Bo wiem, że nie zawsze tak jest. Wiem, że jak pomyślę, że chcę wygrać w lotka, albo spotkać miłość swojego życia zaraz po wyjściu rano na uczelnie to prawdopodobnie mi się to nie przytrafi (choć może te drugie ).

ocean

Ale nie dajmy się zwariować, że czegoś się nie da zrobić.

Nie masz kasy na wymarzony wyjazd?- Zarobisz, odłożysz. Nie pojedziesz w tym roku? Pojedziesz za rok!

Nie znam języka.- Znam zbyt wielu ludzi, którzy nie znają języka obcego, a jeżdżą po świecie jak szaleni. W tamtym roku była babeczka, która pojechała rowerem z Polski do Santiago, znała tylko j. polski. Nie uważała, że to jakaś przeszkoda! A poza tym, kto broni Ci się uczyć?

Nie mam czasu.- To bardzo głupia wymówka. Przysługuje Ci urlop. Jak jesteś osobą, która się czy to generalnie masz wakacje.

Boję się.- Tu tylko jedna rada. Nie myśl o tym, że się boisz i jedź. Ja w tym roku zastanawiałam się, czy ja jestem szalona, odważna, a może po prostu głupia. Bo jak to!? Sama przez góry, gdzieś tam w Europie. Trochę znajomi mnie straszyli, znaczy martwili się i tym martwieniem ze mną się dzielili. Nie daj się strachowi. Wykup ubezpieczenie i jedź!

Mi moje podróże dają siłę do życia. W tym roku konkretnie. Dały mi takiego powera, że naprawdę… Znalazłam pracę, wzięłam się ostro za swój hiszpański, poszłam na studia, choć na początku nie zamierzałam bo po prostu mi się nie chciało. W końcu tegoroczne podróże z plecakiem dały mi siłę i dały mi czas, aby dojść do tego, że chce w tym roku inwestować w siebie i o siebie dbać. Od strony fizycznej, psychicznej, duchowej, intelektualnej i jakiej tam jeszcze można sobie wymyślić!

30706777_1732548773503450_4062458242474411478_n

 

 

Reklamy

Skąd to wszystko

Kiedy miałam 15 czy 16 lat przeczytałam książkę Paula Coelho „Pielgrzym”. Nigdy bym nie pomyślała, że ta książka (swoją drogą dziwaczną, a autora po przeczytaniu uważałam za gościa, który ma nierówno pod sufitem) zdeterminuje moje życie tak bardzo. Pamiętam, że będąc w gimnazjum zaintrygował mnie … Czytaj dalej Skąd to wszystko